FUCK YOU POLAND

Autor: Względny Optymizm, Gatunek: Dramat, Dodano: 07 marca 2011, 15:03:07, Tagi:  remiks 2011

FUCK YOU POLAND!

 

 

Jagodzie i Arturowi

 

OSOBY: P, A, K, L, O - dwóch mężczyzn i trzy kobiety (albo odwrotnie), wszyscy mają nie mniej niż 23 lata, ale nie więcej niż 27. ubrani w jeansy (niekoniecznie jednakowe) i białe podkoszulki z wyszytym cekinami znakim STOP z orłem białym w koronie.

 

SCENOGRAFIA: trzepak z możeliwością podświetlenia całej jego powierzchni - jest to jedyny element scenografii, będzie pełnił funkcję trzepaka, telewizora, lustra (wszystko zależy od państwa wyobraźni).

 

przejścia pomiędzy scenami należy wyraźnie zaznaczyć - wyciemnieniem lub motywem muzycznym - według uznania.

 

/ - oznacza "wejście w słowo", urwanie wypowiedzi w półsłowa.

 

od tej pory wszystkie didaskalia będą pisane kursywą, można się do nich stosować, ale nie trzeba, oowiązuje pełna dowolność.

 

 

 

 

1. INTRO

 

GŁOS Z OFFU witaj w królestwie rzeczy nieracjonalnych, w odrzuconym scenariuszu dla kanału romantica. rozgość się i czuj się dobrze w fabule za dziewięć złotych i pięćdziesiąt groszy, na  ostatniej stronie gazety z programem telewizyjnym, w harlekinie wydrukowanym na pakowym papierze. chociaż równie dobrze moglibyśmy tutaj nakręcić na potrzeby kablówki, historię o seryjnym mordercy piętnastolatek. bo jadąc tutaj zastanawialiśmy się, czy aby przypadkiem nie zabić kilku, zdezaktywować, że to podróż ku ostatecznej napierdówie, van damme vs bolo yang, ostateczna rozgrywka z terminatorem 5, który zabrał nam godność i spokojny sen. to historia spod emocjonalnego respiratora. chodź, opowiemy ci nasz świat.

 

 

2. METRYKA

 

P wiek:

K 25 lat.

A wkyształcenie:

L wyższe.

O w międzyczasie napisane cztery matury, jedna na swoje nazwisko, trzy w celu dorobienia sobie.

P ogółem jedna piątka i trzy czwórki z polskiego.

O historia trzy.

A stan cywilny:

L samotna narzeczona karierowicza-pracoholika,

K kochanka żonatego,

O oficjalnie panna,

L panna koziorożec.

O niemiła,

K niekulturalna,

O z nałogami i obwisłymi cyckami.

A kolor oczu:

P piwny.

O kolor włosów:

K różny.

A linia życia:

P długa, podwójna.

L linia serca:

O przerywana.

P ekagie,

O uesgie,

L pekape,

A abece,

K uesbe,

P emzetka w porządku.

A oprócz dwóch niezapłaconych kar za jazdę na gapę.

K to, co tutaj usłyszycie to nie jest list pożegnalny, ani testament, to nie jest też spowiedź – już dawno nie wierzę w konfesjonały, do których stoi się w kolejce, jak do mięsnego. to ultraplatikowy koktajl moich wspomnień.

 

 

3. PRL


O były beznadziejne czasy. w sklepach tylko puste lady i ocet. w ogóle wszystko kupowało się na kartki. mama miała nieprzyjemności, bo byłam nieślubnym dzieckiem. kiedy stałyśmy w kolejce, ktoś powiedział

L ona jest bękartem.

O było mi tak przykro, że się zsikałam. wszyscy widzieli tę kałużę pode mną i śmiali się.

 

 

4. ROZMIAR MA ZNACZENIE


A był środek nocy, pamiętam, bo miałem pamiętać - zadziałało. mama wyrwała mnie z ciepłego łóżka i kazała iść do pokoju, i już byłem pewien, że wybuchła wojna. nawet za oknem szukałem atomowego grzyba ale nie, nic z tych rzeczy. więc o co chodzi? mama powiedziała:

K (patetycznie) patrz synu, patrz, bo się historia tworzy na twoich oczach.

A wlepiałem oczy w telewizor marki 'rubin', który potem jak większość wybuchł, a na ekranie siedzi wąsacz i podpisuje papiery. chuj z tym, co on tam podpisuje, ale czym! ten długopis. wbił mi się w pamięć przez swoją nieprawdopodobną wielkość! potem chyba odpadłem, ale następnego dnia pewnie miałem klasówkę z dzielenia na sylaby albo mnożenia przez 3. (bez przejęcia) historia tworzyła się na moich oczach, systemy upadały, nowe się tworzyły, runęły mury, chłopcy zamiast za dziewczynami ganiali za milicjantami. polska była polską, na drzewach zamiast liści rosły ulotki, marzanna miała czarne okulary, a w czarne swetry wpinało się oporniki. a ja to wszystko przespałem pracowicie stawiając szlaczki z językiem wywalonym na wierzch, wkuwałem tabliczkę mnożenia i czytałem pana samochodzika. taki czas.

 

 

5. NIE CUDZOŁÓŻ


O z religii pamiętam tyle, że ksiądz dawał nam parówki ze słoika, które dostawał w paczce z ameryki. bałam się ameryki chyba dlatego, że dowiadywałam się o niej z filmów o king kongu. na lekcjach ksiądz nic nie mówił o wsadzaniu, czy niewsadzaniu. a kiedy spytałam się co oznacza szóste przykazanie, to on powiedział:

P nie spać w cudzym łóżku.

O ale coś mi w tym zdaniu nie pasowało.

 

 

6. SKIT TURYSTYCZNY


K kiedy miałam trzynaście lat uciekłam z kolonii. zostawiłam zszokowanym opiekunom liścik, w którym napisałam: odpierdolcie się ode mnie.

 

 

7. MOJA I TWOJA NADZIEJA


L w '97 zalało Polskę. mama zaniosła do fundacji charytatywnej moją kurtkę i sto złotych. w listopadzie, kiedy razem oglądałyśmy reportaż o powodzi – powiedziałam:

O (celuje światłem kiedszonkowej latarki w dziewczynę publiczności) patrz, o tam dziewczyna w mojej kurtce.

L wtedy pierwszy i ostatni raz uderzyła mnie w twarz.

 

 

8. HISTORYCZNY RELIKT


A (staje przed trzepakiem, tak, jak się rano staje przed lustrem, dokładnie ogląda twarz) odpowiedzialność nigdy nie była moją mocną stroną. cała rodzina myśli, że jestem bezużyteczny. w liceum ciągle zmieniałem znajomych, nigdzie nie mogłem zagrzać miejsca. wszyscy nauczyciele mówili, że moja twarz nie budzi zaufania. na jednej z lekcji historyczka spytała się z czym mi się kojarzy prl. to jej odpowiedziałem, że z pustymi półkami i wielkim długopisem. uznała, że jestem ignorantem i zadzwoniła do matki:

K on jest proszę pani zdolny, inteligentny, ale sprawia problemy. wie pani, dziury w dżynsach, kolczyk w nosie, ten.. no.. irokez na głowie, historię ma w d… to znaczy w nosie, jak ten kolczyk. ludzie, z którymi się spotyka po lekcjach mogą go sprowadzić na złą drogę, najlepiej niech pani od razu zrobi mu test na obecność narkotyków. aha i jeszcze jedno on się w ogóle nie uśmiecha.

A matka powiedziała, żeby się ode mnie odpierdoliła. historyczny relikt nie odezwał się do mnie nigdy.

 

 

9. WHAT IS LOVE (part I)


K (K i L są jednym ciałem w tej scenie) mama się zakochała. zaczęła wracać późno do domu. z początku miałam jej to za złe.

L byłam zazdrosna. denerwowało mnie to, że wszystkie soboty i niedziele spędzamy z nim.

K ale po jakimś czasie zamiast jeździć z nimi, zaczęłam zostawać w domu. mogłam robić to, co chciałam. zapraszałam koleżanki. później koleżanki zamieniłam na chłopaków.

L mama o niczym nie wiedziała. a ja dojrzewałam sama. poznawałam swoje ciało.

K pierwszy raz okazał się rozczarowaniem. no cóż, podobno często tak się dzieje.

L drugi pierwszy raz też nie był rewelacją. chyba za bardzo się wtedy upaliłam.

K za trzecim pierwszym razem było zajebiście.

L niestety trzeci pierwszy raz wydarzył się tylko raz, a chłopak nie chciał się już ze mną spotykać.

K chciałam o tym porozmawiać z mamą, ale chyba nie miała dla mnie czasu. przeżywała swoją wielką miłość.

L a ja przeżywałam swój pierwszy zawód miłosny.

 

 

10. WSZYSTKO SIĘ KIEDYŚ KOŃCZY


A (chłód) mój przyjaciel marzył o napadzie na bank. ja razem z nim. pamiętam jak kurewsko padało tamtej nocy. mieliśmy się spotkać o 20 na rynku. nie zdążyłem dobrze zaplątać się w sznurówki, a już poczułem jego chłodną dłoń na karku. klęczeliśmy, próbowaliśmy zawiązać te cholerne sznurówki, uporządkować chaos w głowie.

A&P paliliśmy, piliśmy, nie dało się nie pić.

P jechaliśmy tramwajem. wysiadaliśmy gdzie popadnie, tam gdzie była fabryka, albo jakiś komin, albo jakieś fascynujące nic..... piliśmy wino za winem. najgorzej jest wytrzeźwieć. wtedy wszystko wrzyna się w mózg jak żyletka. świat jest jak potrójne ostrze do golenia. dokładnie goli i dokładnie wrzyna się w mózg i w serce. i już wiesz, że jesteś zdany tylko na siebie. że jeśli pokażesz światu chociaż jedną łzę to świat cię zrobi w chuja. a wtedy ani mama, ani tata, ani nawet miś pluszowy nie pomoże. zrozumiałem, że wszystko się kończy.

A&P już nie chcemy razem napaść na ten pierdolony bank.

 

 

11. SKIT EROTYCZNY

 

K nie lubię analnego. to mi przypomina o ojczyźnie - kiedy się kocha i boli.

 


12. ANTYKONCEPCJA


L za czasów młodości mojej mamy, jedynym łatwo dostępnym środkiem antykoncepcyjnym była aborcja. koleżanka z klasy mojej mamy, miała aż pięć skrobanek. prezerwatyw nie było. a jeśli były to na kartki i przekłuwane szpilką. przyrost naturalny był dość wysoki. to dlatego tak trudno było mi się dostać na jakiekolwiek studia.

O&K (infantylność, guma do żucia i takie tam) co u ciebie?

L a u ciebie?

O&K na czym jesteś?

L na niczym, nie biorę.

O&K nie o to mi chodziło, na jakich studiach?

L aaa, jestem na/

O&K dobra, cześć muszę już lecieć. zaraz zaczyna mi się wykład. może kiedyś się zgadamy.

L może. mam dosyć tych samych twarzy na mieście. chciałabym sobie  wyjechać, znienacka na kilka dni lub tygodni, tylko jakoś nie mogę uzbierać na bilet.

 

 

13. WHAT IS LOVE (part II)


K (bezpieczne ciepło) na studiach poznałam milenę. to była dziwna znajomość. czasem się kochałyśmy i było nam super. czasem chodziłyśmy sobie po prostu na imprezy, piłyśmy piwo, gadałyśmy. kiedyś pamiętam, jak taka jedna dziewczyna krzyknęła za nami:

O pieprzone lesby!

K (bezmyślne ciepło) nie wiem czy byłyśmy lesbijkami, to była trochę taka zabawa. ciekawość. erotyczna gra. najfajniej było, gdy jakiś chłopak próbował poderwać milenkę, a ja mówiłam do niego:

L stary, daj spokój, ona jest moja...

K to wytrącało ludzi z równowagi. ale zdarzało się, że ktoś mówił

O nie wierzę, jak kobieta może robić to z kobietą. przecież nic nie jest w stanie zastąpić penisa...

K (brak ciepła) wiesz, co liczy się przede wszystkim w związku? bliskość psychiczna, a nie obecność czy nieobecność penisa...

 

 

 14. Z NAMI NIE MA FAN!

 

(trzepak podświetlany światlem stroboskopowym)

L (euforia biegacza - i tak do końca sceny) szeroko, ej, uśmiechaj się, mówię ci uśmiechaj się. polacy są jacyś dziwni, wyjeżdżają do pracy i się nie uśmiechają. nie ma z wami fan.

K&O (patos - i tak do końca sceny) z nami nie ma fan.

P (dysforia - i tak do końca sceny) od pierwszych lat podstawówki katowani zaborami, niemcami, niewolą, oświęcimiem, katyniem.

K&O  nie ma fan!! z nami nie może być fan.

L temat lekcji:

P męczeństwo narodu polskiego na przykładzie wierszy różewicza.

L dziesięcioletnie dzieciaki z garbem martyrologii, z bogiem, honorem i skrzydłem tupolewa na plecach.

P sto dwadzieścia trzy lata niewoli, obozy zagłady, powstania, komory gazowe, warkoczyk.

L haftowali ci syneczku smutne oczy rudą krwią, ale uśmiechaj się.

K&O uśmiechać się trzeba.

P kto ty jesteś?

A (obojętność - i tak do końca sceny) polak mały.

L uśmiechaj się. pasta kolgejt, guma łinterfresz i uśmiechaj się.

P jaki znak twój?

A orzeł biały.

L na śniadanie lekki puszysty serek almette, z akcentem na drugą sylabę, neskafe klasik i do przodu. i uśmiechaj się.

P gdzie ty mieszkasz?

A między swemi.

L makdonalds ajm lowin it, frytki z keczupem i szejk czekoladowy. i uśmiech szeroki i do pasa.

P w jakim kraju?

A w polskiej ziemi.

L nokia konekting pipl. koka-kola, sony, durex. trzy marki, jakie ceni sobie młodzież.

P czym twa ziemia?

A mą ojczyzną.

L tik-tak tylko dwie kalorie i czajna tałn z kokami, z pieskami, z gołąbkami, i uśmiechaj się.

P czym zdobyta?

A krwią i blizną.

L krew, sperma, strzykawka. a od pocałunku nie. ani od komara też nie. a od śliny? od łez?

P czy ją kochasz?

A kocham szczerze.

L a przez sex oralny z kobietą? a przez tatuaże? a u dentysty? a przez pobieranie krwi?

P a w co wierzysz?

K&O w emtiwi!! !

A a w co ja mam, kurwa wierzyć?! w kraj, w którym wszyscy chodzą na kolanach i wzdychają „off”?

K&O  FUCK OFF!

 

 

15. WHAT IS LOVE (part III)

P (labilność) listopad. święto niepodległości. puste miasto z mokrymi flagami. kupiliśmy bułgarskie wino za 10 zeta. nie mieliśmy się gdzie kochać. w końcu wylądowaliśmy na placu zabaw. schowaliśmy się w małym, drewnianym domku. przekrzywiłem głowę w jej kierunku i mówię, że ją kocham. niebo eksploduje różem, zjeżdżalnia zaczyna się topić, świat sika na mnie mistyką. jestem bezradny, jestem jak organiczna definicja angielskiego słówka „pathetic", jestem jak podstarzały donnie darko, jestem potencjalnym samobójcą z miłości przez utopienie, jestem jak otwarta czakra, cieknący kran i krwawiący nos. obraz zaczyna się chybotać, ona się śmieje, celuje butelką w kierunku piaskownicy, odwraca się do mnie i mówi:

K ten układ to jest błąd. wiesz, od kilku lat kocham kogoś innego, dopóki całkowicie się z tego nie wyleczę/

P poczułem się jakby ktoś się na mnie zrzygał. poczułem się, jak wtedy, kiedy okazało się, że święty mikołaj to nikt inny jak rodzice. że nie wskakuje i nie wyskakuje przez okno. za to ona bardzo sprawnie wyskoczyła z mojego życia.

 

 

16. SPECJALNIE DLA TV

 

L dni mi się mylą. każdy z nich jak tylko się zacznie, to myślę żeby jak najszybciej był już wieczór. ale jak jest wieczór to nie mogę spać, bo te tabletki, które przepisał pan doktór, nie nadają się nawet do tego, by je ozpuścić  w wodzie i wstrzyknąć dożylnie.

A jak pani sypia?

L różnie.

A to znaczy jak?

L nie mogę zasnąć, nie mogę się obudzić. wtedy oglądam sobie panią w telewizji. z profesjonalną miną i podkładem na twarzy, ubrana w elegancki kostium, pyta uczestniczkę programu.

O (ewa drzyzga) jak się czułaś wtedy kiedy okazało się, że poroniłaś? o czym sobie pomyślałaś, o tym, ze jesteś do niczego, czy o tym, że twój mąż będzie chciał cię zostawić?

K zmieniam kanał.

A film. pan pani głowę obciął, już na początku filmu, a później przez całe osiemdziesiąt minut film toczy się w sądzie, zbliżenie na sędziego, zbliżenie oskarżonego.

K pora na reality szoł.

O (zygmunt chajzer) witamy państwa w programie! można wygrać dziesięć tysięcy złotych. do zjedzenia mamy dziesięć suszonych mrówek, ludzką przysadkę mózgową, albo wieloskrzydłowego karaczana, trzeba odpowiedzieć na pytanie, kto jest autorem teorii, że ziemia się kręci?

A pokaż dupę.

O zła odpowiedź.

K przełączam na wiadomości.

A prezydent w ostatnim orędziu powiedział (imituje przewijanie taśmy) blebleblebleble. premier zaprzeczył.

K na następnym kanale pani z ekranu mówi głosem cieplutkim jak zwymiotowana przed chwilą gorąca zupa mleczna, wpychana dzieciakom da gardeł przez złe panie przedszkolanki, mówi tym głosem do mnie i do kilkunastu tysięcy gejów.

O (jak podczas liturgii) nie bójcie się, my chcemy wam pomóc, chcemy was uleczyć, porozklejamy na mieście plakaty: zakaz pedałowania i od razu zrobi się lepiej. chcemy wam pomóc, zajebiemy was kutasy, jak nie przestaniecie się pieprzyć między sobą, zajebiemy was odmień/

 

 

17. TĘPY DYŻUR


K nie jest mi smutno, a może jest. dziwny ból w dole brzucha. czuję tylko taki tępy ból, jakby mnie ktoś igłą kłuł, jakby mi robak od środka wnętrzności jadł. idę do lekarza.

A (brak kontaktu między K i A, jakiegokolwiek) to pani przejdzie, diflonac trzy razy, nospa forte trzy razy przez tydzień. to ból miesiączkowy.

K ale ja nie mam miesiączki.

A to nic, to przedmiesiączkowy, pomiesiączkowy.

K ale ja nie mogę oddychać.

A gdzie panią boli?

K tu mnie boli.

A a tu?

K tu też.

A cały brzuch panią boli?

K teraz bardziej z prawej boli.

A może to wyrostek? pojedzie pani do szpitala.

K ale ja nie chcę, boli mnie.

A musi pani pojechać, ja nie stwierdzę czy to wyrostek. muszą pani zrobić badania, co pani jadła?

K taki serek.

A jaki serek?

K taki z promocji.

A może nieświeży był?

K może.

A no to proszę pani, po co mi pani dupę zawraca, skoro nic pani nie dolega...

K ale boli mnie. siedzi we mnie jakiś robak albo rak, który mnie je, a on nic. ważne, że ma podkładki od firmy farmaceutycznej i kalendarz na ścianę. a mnie coś  wpierdala od środka. jakiś domestos do mózgu, co usuwa wszystkie nieczyste sny. umieram, księżyc w pełni, a ja kurwa umieram. coś brałaś? coś paliłaś? coś piłaś?

 

 

18. OUTRO


P wciąż za dużo czuję. ktoś mi powiedział, że nie zawsze może być dobrze. czasem jest różnie, czasem chujowo, w sumie częściej chujowo niż różnie. dobrze nigdy nie jest.

A mam dwadzieścia pięć lat, chyba łysieję i powoli uwypukla mi się brzuch.

L nie obgryzam już paznokci.

K zamiast pracy szukam siebie.

L każdego dnia myślę sobie –

O jutro obudzę się spokojna, twarz gładka, zrelaksowana, świadomy oddech.

K jutro obudzę się w pozycji spętanego kota, z czystym umysłem.

L wyspowiadam się ze wszystkich przed i pozamałżeńskich stosunków.

K zarejestruję ilość i intensywność przeżywanych orgazmów w roku.

A odprowadzę podatek i rozliczę się ze wszystkich nieczystych myśli.

P zareklamuję swoje sny, a głowę, w której lęgnie się pragnienie ucieczki oddam do naprawy.

L przeglądam się w witrynie sklepowej – muszę powtarzać w myślach swoje imię i nazwisko.

A czuję się obco. czuję się z boku.

O to takie uczucie, które raz na jakiś czas dopada, które znam z dzieciństwa.

K z bilbordów i okładek gazet patrzą na mnie te wszystkie suki, nieskazitelne wytwory z fotoszopa.

A mają jasne i czyste sny, uprane uprzednio w proszku z mikrogranulkami.

L mają poglądy z gazet, opinię o wojnie:

O nasza misja jest niezwykle ważna.

K mają zdanie na temat feministek:

O o co tyle krzyku, po co te protesty?

A mają mężczyzn w markowych koszulach z nażelowanymi włoskami.

P mają mężczyzn z telefonami nowej generacji, którymi można kręcić filmiki, jak im sekretarki robią loda pod biurkiem i wysyłać to od razu mejlem.

O mają swoje własne, wielkie problemy:

L jak pozbyć się rozstępów?

K jak napisać si wi?

O jak walczyć ze zmarszczkami?

L czy pieluchy tetrowe szkodzą?

K co będzie modne tej wiosny?

O i patrzą na mnie te suki, patrzą z uśmieszkiem, z rzędem białych zębów, bądź piękna, bądź piękna, bądź piękna.

P ich czyste myśli.

A ich czyste sny.

P ich zaciśnięte gardła, kiedy słowo kutas próbuje się przez nie przedrzeć i nie może.

A ich milczenie, kiedy jakiś zboczeniec wsuwa im rękę między uda w zatłoczonym autobusie.

L ich brak głosu w ważnych kwestiach.

O patrzą na mnie nieruchome bilbordy, manekiny, białe zęby, zadowolone twarze.

K skoro oni mogę być szczęśliwi, to ja też.

A będę znać swój pesel, nip, regon.

L nauczę się lepić pierożki.

O kupię żelazko i wyprasuję wszystko.

P wyprasuję sobie nawet uprzejmy wyraz twarzy, a potem złożę go w kosteczkę i ułożę równo na półce z ikei.

L podłoga będzie lśnić i moje włosy też.

K mój oddech będzie świeży, jak poranna bryza.

A będę mieć zapłacone światło, gaz i telefon.

L będę zawsze wilgotna i zawsze gotowa.

O moja kupa będzie pachnąca i różowa, jak domek dla barbi.

P ja wam wszystkim jeszcze, kurwa pokażę jak będzie.

L a potem ładnie się uśmiechnę i powiem grzecznie:

WSZYSCY DO-WI-DZE-NIA!

 

 

sample albo bibliografia

1. Marta Dzido "Małż"

2. Marta Dzido "Ślad po mamie"

3. Przemek Gulda "Siedemnaście sekund"

4. Michał Zygmunt "New Romantic"

5. Jakub Żulczyk "Zrób mi jakąś krzywdę"

6. kilka smsów, które dostałem/wysłałem

Komentarze (2)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się